.

Przesłanie dla zglobalizowanego świata

W ciągu ostatnich trzydziestu lat świat radykalnie zmienił się w sposób, którego jeszcze sto lat temu nikt poza garstką proroków i wizjonerów nie przewidziałby. Luźno połączone ze sobą państwa narodowe szybko stały się zwartą społeczność globalną, połączoną ze sobą dzięki rosnącemu znaczeniu transportu i błyskawicznych środków komunikacji. Dawne bariery czasu i przestrzeni zostały zniesione.

Konfrontują nas one z nowymi perspektywami samozrozumienia i zmuszają do uznania twardej prawdy, że wszyscy dzielimy wspólny ludzki los. Domaganie się specjalnych przywilejów dla określonych grup, narodów, ras czy religii brzmi obecnie pusto. Jako mieszkańcy tej samej planety – jasnoniebieskiego klejnotu zawieszonego w lodowatej ciemności nieskończonej przestrzeni – możemy albo rozwijać się razem, albo też razem zginąć. Na dłuższą metę nie jest możliwy żaden kompromis pomiędzy tymi dwiema alternatywami.

Podczas gdy nasza dumna technologia umożliwiła nam podzielenie atomu i rozszyfrowanie kodu genetycznego, codzienna prasa przypomina, że nasze panowanie nad światem zewnętrznym nie pozwoliło nigdy osiągnąć utopii, na którą tak ufnie czekaliśmy. Przeciwnie, kurczenie się granic globalnych doprowadziło do narodzin nowych problemów o ogromnym zakresie - problemów społecznych, politycznych i psychologicznych, tak poważnych, że stawiających pod znakiem zapytania przetrwanie naszej planety i gatunku. Rośnie liczba problemów, które rzucają wyzwanie globalnej społeczności. Są to: wyczerpywanie się zasobów naturalnych ziemi, niszczenie środowiska, napięcia regionalne o charakterze etnicznym i religijnym, ciągłe rozprzestrzenianie się broni jądrowej, lekceważenie praw człowieka, rosnąca przepaść między bogatymi a biednymi. Chociaż problemy te zostały szeroko omówione z punktu widzenia nauk społecznych, politycznych i ekonomicznych, wołają również o krytyczną analizę z punktu widzenia duchowości.

Wrażliwy na duchowość umysł nie będzie patrzeć na te problemy jak na oddzielne zjawiska, które mogą zostać uleczone przez cząstkowe rozwiązania. Domagają się one zgłębienia aż do niezbadanych obszarów ukrytych korzeni i subtelnych, wzajemnych połączeń. Z tego punktu widzenia najbardziej uderzające jest to, że gdy zastanawiamy się całościowo nad naszymi globalnymi dolegliwościami, okazuje się, że mają one zasadniczo charakter objawowy. Mimo swojej zewnętrznej różnorodności wydają się być wieloma przejawami wspólnego korzenia, głębokim i ukrytym duchowym nowotworem infekującym nasz organizm społeczny. Ten wspólny korzeń może zostać scharakteryzowany jako uporczywy nacisk na faworyzowanie tego, co krótkoterminowe i przedkładanie własnej korzyści (włączającej interesy wąskich grup społecznych i etnicznych, do których akurat należymy) nad długofalowe, żywotne dobro szerokiej wspólnoty ludzkiej. Trudno jest odpowiednio wyjaśnić mnogość patologii społecznych, które nas dręczą, bez wyciągnięcia na światło dzienne potężnych ludzkich popędów, które stoją za nimi. A te popędy charakteryzuje to, że wywodzą się one ze szkodliwych zniekształceń w funkcjonowaniu ludzkiego umysłu – to one każą nam biec na oślep w pogoni za dążeniem ku frakcyjności, podziałom i określonemu końcowi, nawet gdyby pościgi te miały grozić ostatecznie autodestrukcją.

Nauczanie Buddhy w dwojaki sposób pomaga w rozwiązywaniu wielkich dylematów stojących obecnie przed ludzkością. Po pierwsze stanowi bezkompromisowo realistyczną analizę psychologicznych źródeł ludzkiego cierpienia, a po drugie jest etycznie uszlachetniającą dyscypliną proponowaną jako rozwiązanie. Być może w tym tkwi najcenniejszy wkład buddyzmu w nasze życie.

Buddha wyjaśnia, że ukryte źródła ludzkiego cierpienia: zarówno tego osobistego, jak i społecznych aspektów naszego życia, składają się z trzech mentalnych czynników zwanych szkodliwymi korzeniami. Te trzy korzenie, które możemy uznać za trzy odnogi świadomości „ego” to: chciwość, nienawiść i złudzenie. Celem buddyjskiej ścieżki duchowej jest stopniowe ujarzmienie tych złych korzeni poprzez kultywowanie czynników mentalnych, które stanowią ich bezpośrednie przeciwieństwa. Są to trzy zdrowe korzenie, po pierwsze: nie-chciwość, która wyraża się przez hojność, bezstronność i zadowolenie, po drugie: nie-nienawiść, która manifestuje się jako miłująca dobroć, współczucie, cierpliwość i przebaczenie, a po trzecie: nie-złudzenie, które powstaje jako mądrość, intuicja i zrozumienie.

W świetle analizy buddyjskiej, jeśli rozważamy niebezpieczeństwa, które ciążą nad nami w zglobalizowanym świecie, staje się jasne, że przybierają one niepewne proporcje na skutek niepohamowanego rozpowszechnienia się chciwości, nienawiści i złudzenia. Te trzy korzenie tworzą podstawę ludzkiego postępowania. Nieprawdą jest, że te ciemne siły umysłu zostały po raz pierwszy obudzone wraz z początkiem rewolucji przemysłowej. W rzeczy samej, już od niepamiętnych czasów są one głębokim źródłem cierpienia i destrukcji. Jednakże jednostronny rozwój ludzkości i zewnętrznej kontroli nad naturą, w połączeniu z niemal całkowitym zaniedbaniem jakichkolwiek prób osiągnięcia poczucia samorozumienia, dają obecnie szkodliwym korzeniom niesamowitą, niespotykaną dotąd moc, która zmierza ku katastrofie.

Przez dominację chciwości świat został przekształcony w globalny rynek, na którym redukuje się ludzi do konsumentów, a nawet towarów, i gdzie materialistyczne pragnienia rozbudzają kolejne, nieprzewidywalne chucie. Dzięki rozpowszechnieniu się nienawiści, która często jest rozpalana przez sprzeczne interesy, żądza posiadania oraz różnice narodowe i etniczne stają się pożywką dla podejrzliwości i wrogości. Te ostatnie wybuchają w nas w postaci przemocy i zniszczenia, okrucieństwa i brutalności, w niekończących się cyklach zemsty. Ułuda podtrzymuje dwa inne, niezdrowe korzenie, z których to początek biorą: fałszywe przekonania oraz dogmatyczne poglądy i filozoficzne ideologie opracowane w celu promowania i uzasadniania wzorów zachowań motywowanych przez chciwość i nienawiść.

Epokę, w której żyjemy, cechuje triumf gospodarki wolnorynkowej. Najbardziej szkodliwym złudzeniem, które ciąży nad nami, jest przekonanie, że osiąganie zadowolenia w związku ze sztucznie wykreowanymi pragnieniami leży na drodze do ludzkiego spełnienia. Taki projekt może spowodować jedynie zwiększenie się poziomu nierozważnej chciwości, doprowadzić do starcia samolubnych frakcji. W nieuniknionym rezultacie wyniknie walka i przemoc. Jeżeli istnieje jakakolwiek słuszność w buddyjskiej diagnozie sytuacji człowieka, wówczas zadanie spoczywające na ludzkości jest jasne. Cała droga współczesnej cywilizacji zmierza w kierunku podbojów i opanowania świata zewnętrznego. Nauka bada coraz dogłębniej ukryte tajemnice materii i życia, podczas gdy technika i przemysł łączą siły, aby wykorzystać odkrycia naukowe w celu ich praktycznego zastosowania. Nie ulega wątpliwości, że nauka i technika miały znaczący wkład w łagodzenie ludzkiej nędzy i znaczną poprawę jakości naszego życia. Ponieważ jednak ludzki umysł, najważniejszy czynnik stojący za wszystkimi monumentalnymi osiągnięciami nauki, żałośnie zaniedbał samego siebie, nasze wzorce percepcji, motywacji i kierunków działania nadal poruszają się tymi samymi ciemnymi torami, którymi poruszały się we wcześniejszych stuleciach – po osi chciwości, nienawiść i złudzenia. Dopiero teraz wyposażone zostały w bardziej zaawansowane narzędzia zniszczenia.

Tak długo, jak długo będziemy uchylać się od zwrócenia uwagi ku wnętrzu, w kierunku zrozumienia i opanowania własnych umysłów, nasze imponujące osiągnięcia w sferze zewnętrznej zawiodą, rodząc właściwe sobie owoce. Choć na jednym poziomie mogą uczynić życie bezpieczniejszym i wygodniejszym, na innym będą powodować zgubne konsekwencje rosnącego ciężaru i narażenia na niebezpieczeństwo, nawet mimo naszych najlepszych intencji. Dla ludzkości prosperita w dobie globalizacji oraz wspólne, szczęśliwie i spokojnie życie na tej kurczącej się planecie, to nieuniknione wyzwanie, któremu stawiamy czoło, dążąc do zrozumienia i przekształcenia samych siebie.

Tutaj właśnie nauczanie Buddhy staje się szczególnie aktualne – nawet dla tych ludzi, którzy nie są gotowi, aby przyjąć cały zakres buddyjskiej duchowości i doktryny filozoficznej. W swojej diagnozie chciwości, nienawiści i złudzenia, które stanowią przyczyny ludzkiego cierpienia, Dhamma (nauka Buddhy) pozwala nam dostrzec ukryte korzenie naszych osobistych i zbiorowych kłopotów. Poprzez zdefiniowanie praktycznej ścieżki Nauki, która pomaga nam usunąć to, co jest szkodliwe i wspiera przyrost tego, co jest korzystne, Dhamma daje nam skuteczny środek do zwalczania światowych problemów w jednym, bezpośrednio nam dostępnym miejscu: w naszych własnych umysłach. Nakładając na nas samych ciężar odpowiedzialności za nasze ocalenie, wzywając do osobistego wysiłku i energicznego stosowania metod poskramiania umysłu, nauczanie Buddhy nieuchronnie będzie mieć gorzki smak. Dostarczając wnikliwą diagnozę naszej choroby i precyzyjną ścieżkę do wyzwolenia, daje nam również, w tej globalnej epoce, podnoszące na duchu przesłanie nadziei.

Click to listen highlighted text! Powered By GSpeech